Prowadzenie rejestru i zgłaszanie to dwa różne obowiązki
Obowiązek prowadzenia rejestru stada zależy od tego, czy dany gatunek Państwo hodują. Nie zależy on od dostępu do bazy danych, nie od wielkości gospodarstwa i nie od tego, czy w danym roku w ogóle było coś do zgłoszenia. Rejestr to zapis prowadzony w gospodarstwie; zgłoszenie to to, co z niego trafia na zewnątrz.
Ten podział jest regularnie pomijany, bo oba dokumenty wynikają z tych samych liczb. Kto uważa swój rejestr za załatwiony, gdy tylko dokona zgłoszenia, przy kontroli stoi z pustymi rękami – pyta się bowiem o rejestr, i to za pewien okres, a nie za jeden dzień.
I odwrotnie: dobrze prowadzony rejestr nie tworzy zgłoszenia. Oba działania muszą się odbyć, i to w różnych momentach.
- Rejestr w gospodarstwie, prowadzony na bieżąco i przechowywany
- Zgłoszenie każdego przemieszczenia między dwoma gospodarstwami, z numerami obu gospodarstw
- Coroczne zgłoszenie stanu na dany dzień, także bez żadnego przemieszczenia
- Znakowanie samych zwierząt, które w ogóle daje zgłoszeniom punkt odniesienia
Czemu zgłasza się tu liczby sztuk, a nie zwierzęta
Świnie noszą numer gospodarstwa, a nie numer pojedynczego zwierzęcia – kolczyk mówi, skąd zwierzę pochodzi, nie kim jest. Owce i kozy są wprawdzie znakowane pojedynczo, ale przemieszczane w stadzie. Dlatego zgłasza się liczbę sztuk z datą, kierunkiem oraz gospodarstwem pochodzenia lub przeznaczenia, a nie listę zwierząt.
Ma to nieprzyjemną konsekwencję w praktyce: przestawiona cyfra nie rzuca się w oczy. Błędny numer pojedynczego zwierzęcia w końcu zderzy się z kontrolą; przemieszczenie z błędną liczbą sztuk pozostaje niezauważone, dopóki stan na dany dzień się nie zgodzi. Dlatego bieżące prowadzenie rejestru nie jest celem samym w sobie, lecz jedynym miejscem, w którym taki błąd staje się widoczny wcześnie.
Stan na dany dzień to obowiązek, o którym łatwo zapomnieć bez przemieszczeń
Raz w roku trzeba zgłosić stan na dany dzień – niezależnie od tego, czy w tym roku jakiekolwiek zwierzęta przybyły czy ubyły. Właśnie ta niezależność sprawia, że jest to najczęściej pomijane zgłoszenie: kto nic nie sprzedał i niczego nie dokupił, nie ma też powodu, by zaglądać do bazy danych.
Gospodarstwo, które hoduje dany gatunek, i tak jest winne to zgłoszenie. Warto więc powiązać przypomnienie o tym terminie z samą hodowlą, a nie z przemieszczeniami zwierząt – wtedy pojawi się ono również w roku, w którym poza tym nic się nie wydarzyło.
Skąd biorą się rozbieżności między rejestrem a bazą danych
Dwa gospodarstwa zgłaszają to samo przemieszczenie, a oba zgłoszenia muszą się ze sobą zgadzać. Jeśli liczba sztuk się różni, baza danych nie zgłasza błędu – prowadzi obie liczby obok siebie, a różnica ujawnia się dopiero w stanie zwierząt. To ten sam mechanizm co przy bydle, tylko bez pojedynczego zwierzęcia, na którym dałoby się go zaczepić.
Drugim źródłem jest moment zgłoszenia. Gdy przemieszczenie zostaje zgłoszone późno, stan w międzyczasie się nie zgadza, a zgłoszenie stanu na dany dzień, które przypada w tym okresie, utrwala rozbieżność na cały rok. Kto prowadzi w swoim rejestrze obie wartości – własny zapis i stan z bazy danych – widzi lukę, zanim stanie się ona urzędowa.
Co obowiązuje bez dostępu do bazy danych
Gospodarstwo może hodować dany gatunek, nie mając założonego dostępu do bazy danych, i może mieć dostęp, nie będąc uprawnionym do zgłoszeń dla danego gatunku. W obu przypadkach obowiązek prowadzenia rejestru pozostaje, i w obu przypadkach z rejestru nic nie trafia na zewnątrz.
To najbardziej niebezpieczny stan, bo sprawia wrażenie porządku: liczby są starannie prowadzone w systemie, a mimo to urząd nic z nich nie widział. Dowód staje się dowodem dopiero wtedy, gdy jasne jest, czy leży wyłącznie u Państwa, czy też został zgłoszony.
